Rodzinne święta?

rodzinaU mnie w rodzinie niestety szykuje się kolejny rozwodzik zamiast świąt w pełnej rodzinie. Tym razem chodzi o moją siostrę. Marysia wyszła za mąż bardzo wcześnie, bo miała zaledwie 20 lat. Mężczyzna, za którego wyszła jest od niej o 11 lat starszy, no i rzecz jasna ma trochę inaczej poukładane w głowie. Już w momencie kiedy się poznaliśmy, wiedziałam, że ten ich związek na dłuższą metę nie ma prawa bytu. On – obyty, sensowny człowiek, z dobrą posadą nauczyciela w szkole, a ona cóż… Puściutka blondyneczka po technikum. Tyle tylko, że ładna. On w zasadzie też brzydki nie był, ale myślmy jak dorośli ludzie. Co 20-latka może widzieć w takim facecie? Kręci ją, że starszy, że bogaty, że ma dobre auto… W sumie wystarczyło parę ciepłych słówek, a ona już była na jego skinienie. Od tamtej pory minęło 5 lat. Nie są już razem. Od dawna razem nie mieszkają. Przychodzi tylko do dziecka. Raz w tygodniu. Zabiera Małgosię na spacer, czasem ją odbierze ze szkoły i to wszystko. Nie chce łożyć na jej utrzymanie, bo twierdzi, że dawał pieniądze wcześniej na utrzymanie rodziny, więc teraz Maryśka powinna płacić. Ona mało zarabia. Niewiele wyciąga z pracy na kasie. Tak czy tak, dobrze, że kancelarię adwokacką ma obok swojej pracy – http://laskowska.org.pl/. Przynajmniej tam ma blisko. Niebawem w Gdyni będzie właśnie sprawa rozwodowa, a potem pewnie walka o alimenty, bo raczej nie o dziecko. Jemu nie przeszkadza, że widzi Małgosię tylko raz na jakiś czas….